Nie chciałabym zaczynać standardowym tekstem, typu…
Umiejętność wystąpień publicznych jest ważna.
Występujemy dziesiątki razy w ciągu dnia, komunikując się z innymi.
BLA BLA BLA….
Mam inną opinię. Po pierwsze umiejętność wystąpień nie dla wszystkich jest kwestią życia i śmierci. Po drugie – wrzeszczenie na dzieciaki, potyczki z szefem, zwierzanie się przyjacielowi nie jest wystąpieniem publicznym. Takie porównanie jest jak sugestia, że grzyby w lesie i kapusta na polu to prawie bigos.
Ale uwaga! No matter what, i Ty możesz być brylancikiem na scenie!

Zapytana, czy warto trenować sztukę przemawiania, powiedziałabym – o tak, to piękna umiejętność łączenia wywierania wpływu, opowiadania historii, edukowania, dzielenia się emocjami, a nade wszystko OBECNOŚCI.
Z wystąpieniami jest jak z jazdą na nartach, albo z dowolną inną czynnością czy umiejętnością. Jak zaczynasz trenować, kosztuje Cię to sporo stresu i energii. I żeby się nauczyć tej nowej rzeczy nie możesz ominąć tego etapu. Strach, ból, przewrotki, potknięcia są wpisane w nasze życie. Trzeba wziąć je na klatę.
Jeśli obudzisz mnie w środku nocy i zapytasz, dlaczego warto występować publicznie, bez wahania wyrecytuję: lepiej poznajesz siebie i swoje możliwości, budujesz pewność siebie, nabierasz umiejętności pozytywnego wywierania wpływu, masz szansę rozwijać cechy liderskie, masz okazję trenować obecność i wewnętrzną spójność.
Scena to wspaniałe miejsce unikalnych doświadczeń.
Próbuję pobudzić Twoją wyobraźnię. I nie – nie każę Ci wyobrażać sobie, jak wspaniale Ci idzie na scenie, jak ludzie biją Ci brawo i że lśnisz w świetle reflektorów jak neon reklamowy czy światła radiowozu.
Uważam nawet taką wizualizację za dość bezsensowną, ale do tego wrócę.
Próbuję Cię zachęcić, aby Twój mózg stworzył obraz ciebie jako osoby spokojnej a zarazem silnej, spójnej a zarazem otwartej na nowości i zuchwale autentycznej — zgodnej ze swoimi wartościami.
Taki stan umysłu gwarantuje dobrą sprzedaż, udane negocjacje i doskonałe wystąpienia publiczne.
Nigdy jednak tego nie osiągniesz, jeśli stres Cię obezwładnia. Trema jest jak wąż boa. Nie musi Cię ukąsić, wystarczy, że owinie się wokół Twojej szyi, aby sparaliżować ruch i myślenie.
Cel tego artykułu to uświadomić Ci, że istnieje wiele sposobów na pozbywanie się tremy.
Nie mówię, że wszystkie są skuteczne, nie wszystkie do Ciebie trafią. Ale wiesz co? Wcale nie muszą. Wystarczy, że spodoba Ci się jeden i zaczniesz go stosować w praktyce.
Przy okazji, wyjaśnię Ci, dlaczego, moim zdaniem, wizualizowanie swojego wystąpienia w wersji bardzo pozytywnej i pożądanej nie zdaje egzaminu. Wszystko jednak w swoim czasie.
Zanim zapoznasz się ze wszystkimi technikami, pragnę Ci napisać, że w pakiecie z artykułem, na moim kanale Youtube znajdziesz ciekawy film. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ.
Zaczynamy.
Gdzie jest Twoja uwaga, gdy jesteś na scenie? Na czym się koncentrujesz, gdy mówisz do ludzi?
Obecność to przeniesienie uwagi ze środka na zewnątrz. Co Ci to daje? Pozbywasz się dialogów wewnętrznych, które są źródłem tremy.
Gdy człowiek jest obecny, słucha, uważa, koncentruje się na innych, nie na sobie, ludzie są w stanie mu bardziej zaufać i pokazać swoje prawdziwe „ja”. Umiejętność osiągania stanu obecności jest więc ważną sztuką. Obecność to usunięcie osądów i nie poddawanie się stereotypom. Obecność to wyostrzenie swoich zmysłów i uważności.
Wyprowadzenie swojej uwagi ze środka na zewnątrz polega na pełnym skoncentrowaniu się na tym, co widzimy, słyszymy i czujemy, na tym, co wokół.
Tak naprawdę jest wiele sposobów na uważność. Proste podstawowe ćwiczenia to liczenie od wysokiej liczby wstecz, odejmując za każdym razem 3, wsłuchanie się we własny oddech, wystukiwanie rytmu, wchodzenie w interakcje z publicznością.
Wejść w interakcję z publicznością poprzez przywitanie się i zadanie kilku pytań to dobry sposób na zminimalizowanie tremy i uzyskanie stanu obecności. Możesz to zrobić przed wystąpieniem, nieoficjalnie a później jeszcze raz, podczas przemówienia.
Interakcja z grupą sprawia także, że nie dokuczają Ci tak bardzo dialogi wewnętrzne. Sama interakcja jest zresztą jednym z elementów sztuki wystąpień. Bez nawiązania relacji z publicznością trudno mówić o skutecznym, pozytywnym wywieraniu wpływu.
Dlaczego nie polecam wizualizacji najlepszego scenariusza?
Kocham wizualizację jako metodę, a jednocześnie uważam, że wizualizując wyłącznie to, co pożądane, nie przygotowujemy się na prawdziwe wyzwania w trakcie wystąpień – trudne pytania, brak prądu w mikrofonie, potknięcie na scenie, przejęzyczenie etc.
Kiedyś czytałam historię najlepszych komików z Nowego Yorku – zanim stali się najlepsi prowokowali setki niedoskonałych wystąpień, słuchając jednocześnie feedbacku publiczności, co mogą zrobić lepiej.
Dlaczego wizualizacja najgorszego scenariusza jest przydatna?
Obejrzyj wideo teraz lub po przeczytaniu artykułu do końca.
Boimy się najbardziej tego, czego nie doświadczyliśmy. Gdy wyobrazisz sobie, że ktoś Cię wyśmiewa, wychodzi z sali, krytykuje a jednocześnie wizualizujesz sobie, że już jest po wszystkim, strach przestaje mieć duże oczy. Zdajesz sobie wtedy sprawę, że ze wszystkim sobie można poradzić.
Gdy już znasz najgorszy scenariusz, warto zwizualizować sobie proces wystąpienia. Od początku do końca. Od przygotowania do opuszczenia sceny czy sali.
Zobacz pod zamkniętymi powiekami, jak się przygotowujesz, jak się witasz i jak mówisz, co mówisz, w jaki sposób wchodzisz w interakcje z ludźmi, jakie pytania im zadajesz, jak sobie radzisz z trudnymi pytaniami z ich strony i jak dziękujesz za uwagę.
Stan FLOW to stan przepływu. To jedno z najbardziej niezwykłych i najpiękniejszych doznań, jakie nam towarzyszy w życiu, gdy robimy coś, co nas ekscytuje i jesteśmy w tym dobrzy. Badacz zjawiska – Mihály Csíkszentmihályi twierdzi, że w tym stanie czas przestaje istnieć, a my stajemy się na swój sposób doskonali. Łączymy się z czymś większym, stajemy się czynnością, którą wykonujemy.
Stan flow możesz osiągnąć poprzez robienie chwilę wcześniej tego, co lubisz a co jednocześnie jest wyzwaniem. Może być to nawet gra na smartfonie albo żonglowanie piłeczkami.
Na pewnym etapie wystąpienie samo w sobie będzie wejściem w stan „flow”. To zazwyczaj jest znak, że już nie zmagasz się z tremą.
Opowiedz autentyczną historię. Jeśli się stresujesz, powiedz to na głos, ale nie przepraszaj za to. Ludzie Ci wybaczą a Tobie będzie lżej. Coś, co jest już nazwane nie musi być obnażane poza twoimi plecami. Jeśli więc powiesz: „Wybaczcie, to moje pierwsze wystąpienie dla tak wspaniałej publiczności i bardzo się stresuje, dziękuję za wyrozumiałość” zostanie przyjęte jako szczera deklaracja. Nikt nie będzie miał potrzeby szeptać do innych za Twoimi plecami.

Pisanie scenariusza przemówienia, które będziesz czytać z kartki to kiepski pomysł. W ten sposób nie nawiążesz więzi z ludźmi, chyba że czytasz coś, co wzbudza ogromne emocje a później zamierzasz to skomentować na forum.
Ja bym radziła zrobić sobie mapę myśli. Spisz hasłowo rzeczy, które chcesz powiedzieć. Przygotuj choć jedną historię albo anegdotę, która nawiązuje do tematu twojej wypowiedzi. Ludzie uwielbiają historie, a Ty poczujesz się pewniej.
Pamiętaj o ubraniu, które odzwierciedla Twoją osobowość. Ubierz się tak, aby czuć się elegancko, ale najważniejsze – aby czuć się sobą.
Steve Jobs chodził w N-kach i dżinsach, a Mark Zuckenberg zawsze występuje w szarym T-shircie. Za tymi uniformami kryje się też pewna filozofia. Osoby ubierające się zawsze tak samo oszczędzają energię i zasoby poznawcze na ważniejsze rzeczy niż dobór ciuchów.
Ubierz się więc tak, jak Ci dobrze i jak czujesz. To oczywiście moje subiektywne zdanie.
Kilka minut – tyle potrzebuje Twój organizm, aby wyprodukować więcej testosteronu i obniżyć poziom kortyzolu po tym, jak przybierzesz postawę mocy – wyprostowana sylwetka, dłonie oparte na biodrach lub uniesione w geście zwycięstwa, nogi w niewielkim rozkroku, podbródek nieco podniesiony.
Przed wystąpieniem, możesz poskakać w toalecie, albo napiąć biceps.
To nie żarty a udowodnione naukowo zależności pomiędzy ciałem a poczuciem pewności siebie.
Uśmiech załatwia wiele. Śmiej się, ale nie jak głupi do sera, tylko całą/ całym sobą, zaangażuj mięśnie okrężne oka – po tym ludzie poznają szczery uśmiech. Jak to wpływa na stan naszego umysłu?
Obejrzyj również moją psychominutkę, która dotyczy uśmiechu i pozycji mocy.
Przed wystąpieniem dostarcz sobie trochę węglowodanów, nie przejadaj się i nie głodź się. To, co znajduje (lub nie znajduje) się w Twoim żołądku ma takie samo znaczenie jak to, co znajduje się (lub nie) w Twojej głowie. Pożywny banan może przyjść Ci z pomocą, gdy tracisz kontrolę nad emocjami z głodu, a jednocześnie energia poświęcana na trawienie nie zabierze Ci za dużo energii.

Nie jesteś zielonym dolarem, aby wszyscy Cię lubili. Życie w przekonaniu, że masz się spodobać wszystkim kosztuje mnóstwo energii i pozbawia Cię autentyczności. Ani Tobie to nie służy, ani ludzie tego nie kupują.
Jeśli masz wystąpienie na dużej scenie i masz możliwość zaprzyjaźnienia się z nią, zrób to. Odwiedź wcześniej miejsce przemówienia. Stań na scenie, przejdź się po niej, popatrz na całą salę.
Swojego czasu, gdy osobiście robiłam szkolenia otwarte z wystąpień publicznych, wynajmowałam kino Iluzjon w Warszawie, aby uczestnicy ćwiczyli swoje przemówienia właśnie na scenie, przed prawdziwą publiką.
Ludzie uwielbiają się śmiać. Nikt z nas nie lubi sztywniaków, ale gdy wychodzimy na scenę, stajemy się sztywni i poukładani. Po co?
Nawet najbardziej poważny temat można przedstawić z humorem, zabawnym komentarzem, ciekawą anegdotą. Gdy publiczność jest w dobrym nastroju, łatwiej przyswaja wiedzę i lepiej Cię zapamięta.
Czuję ogromną, niekłamaną dumę, gdy udaje mi się doprowadzić ludzi do łez lub szczerego rozbawienia.
Problemem nie jest nigdy przejęzyczenie, potknięcie się na scenie, zapomniany tekst czy pęknięte spodnie/spódnica na pupie. Problem rodzi się wtedy, gdy nie potrafisz podejść z dystansem i obrócić tego w żart.
Gdy zapomnisz czegoś, albo się do tego nie przyznawaj, albo powiedz Wybaczcie, pamięć już nie ta, lata lecą, dobrze, że inne organy nie szwankują…
Potkniesz się? Skomentuj: Próbuję wszelkimi sposobami zwrócić państwa uwagę, nawet ryzykując życiem.
Spodnie pękły? Mówisz: Wiecie, próbuję wytrwać w nowej diecie poprzez kupowanie ubrań numer mniejszych. Nie wiem, czy to działa. Próbowaliście?
Wyznacz sobie konkretny cel związany z konkretnym wystąpieniem. Na początku nie szalej. Wyznaczaj cele, które będą dla Ciebie miernikiem Twoich postępów. Zacznij od czegoś małego – dobrze opowiedziana historia, przemówienie przy użyciu mapy myśli, bez czytania notatek, rozbawienie publiczności. Na początku swojej przygody z wystąpieniami, rozliczaj się tylko z tych celów, nie z całości.
Tylko trening czyni mistrza. Wiesz, że każdy przywódca/przywódczyni spędza dziesiątki godzin trenując ton głosu, treści przemówień i odpowiednie gesty? Historia zna mnóstwo przypadków ludzi, którzy właśnie dzięki przemówieniom stali się liderami.

Nikt nie rodzi się mówcą, nikt nie rodzi się inżynierem, księgową, dyrektorem, maratończykiem.
Gdybym miała wybrać najlepszy z tych 17 sposobów, ten, w który najbardziej wierzę, wskazałabym właśnie ten – TRENUJ.
A według Ciebie, która wskazówka jest najbardziej przydatna?
Klaudia