Na każdym szkoleniu czy sesji indywidualnej – zachęcam do pisania. Pisanie to wyrażanie siebie. Pisanie to dopuszczanie do głosu wewnętrznego artysty. Pisanie uwalnia. Pisanie może mieć wymiar terapeutyczny. Pisanie jest ważne.
Jest jednak różnica pomiędzy pisaniem a wydaniem książki. Do wszelkich form pisania zawsze zachęcam. Uważam, że w każdej z nas jest książka, bo każda z nas ma za sobą jakąś historię z której inni mogą czerpać inspirację, wiedzę, siłę… Są jednak sytuacje, gdy sugeruję autorom, by wstrzymali się z wydaniem książki.
Jakie to są sytuacje?
Gdy przeżywałam najtrudniejsze chwile mojego życia – pisałam. Pisanie pomaga nazywać emocje. Dzięki pisaniu uczymy się jasno, jednoznacznie określać swoje stany. Pisanie pomaga stawać się osobą świadomą siebie i tego co przeżywamy, co odczuwamy. Mi pisanie bardzo pomagało uwalniać się od natłoku myśli. To tak, jak zapisujemy coś w kalendarzu i dzięki temu nie musimy o tym pamiętać. Podobnie jest z pisaniem. Gdy opiszemy to, co bombarduje nasze myśli – uwalniamy umysł. I tworzymy przestrzeń na inne działania. Dlatego, jeśli tylko czujesz potrzebę pisania – pisz!
Natomiast mam duże wątpliwości, czy tego typu „książka” powinna być wydana. Jeśli od początku pisałaś, aby pisać, aby wyrazić siebie, aby być może opisywać trudne sytuacje czy toksyczne relacje – to pomyśl, czy taka książka ma wartość dla czytelnika. Odpowiedz sobie na pytanie: czy ta książka rozwiązuje problemy czytelnika? Czy może z niej czerpać inspirację, wiedzę (poradniki) lub rozrywkę (beletrystyka). Czy opisywane historie mają jakąś pozytywną myśl, pointę, wskazówkę, czy też przytłaczają czytającego? Czy chcesz, aby tę książkę przeczytała twoja rodzina (partner/partnerka, dzieci, rodzice) i przyjaciele? Czy z podniesioną głową będziesz przyznawać się do swojej książki i do tego, że to właśnie ty jesteś jej autorką?
Ja pisałam w najtrudniejszych momentach swojego życia. Mam te wszystkie strony. Zachowałam je. I stanowią materiał, z którego skorzystam, gdy będę już gotowa podzielić się swoją historią ze światem. Ale gdy teraz do tego wracam, po wielu miesiącach a nawet latach – już inaczej patrzę na to, co zapisane. Wiem, że nie chciałabym, aby w takiej formie trafiło ono do czytelnika.
Moja rada: Gdy piszesz książkę, którą chcesz wydać – od początku miej na uwadze odbiorcę. Pisz z myślą o tym, by innym dawać wartość.
I jeszcze jedno. Nie chodzi o to, że nie powinnaś pisać o sobie. Często powinnaś. Jednak traktuj siebie drugoplanowo, z pewnym dystansem. Ten dystans do siebie i do tego, co przeżyłaś tworzy się z czasem. Dlatego sugeruję odłożyć na jakiś czas dzieło, które powstało pod wpływem przeżyć i z dużą dawką emocji.
Przekazuj najpierw wartość dla odbiorcy. A ty bądź jak tło, jako przykład.

Wiem, że w świecie biznesu, często się mówi, że nie ma sensu nadmierna perfekcja. Też jestem tego zdania. Często podaje się przykład oprogramowania. Wypuszczane są wersje beta – po to, by sami użytkownicy je przetestowali i dopiero później twórcy robią poprawki i ciągłe aktualizacje itp. Tylko książka to nie „appka”. Raz wydana książka pozostaje w rękach odbiorcy na długie lata. Albo po pierwszym zajrzeniu do niej – ląduje w koszu z makulaturą. Ale pozostawia wrażenie na bardzo długo.
Pamiętam sytuację, gdy chciałam poszerzyć swoją wiedzę z dziedziny marketingu i zakupiłam książkę. Otrzymałam pięknie wydaną książkę – na super papierze, kolorowy druk, ładna okładka. Ale w środku nie było rzetelnej wiedzy. Były ogólniki i linki odsyłające, by kupić jakieś szkolenie. Poczułam się oszukana, a sam autor zmalał w moich oczach. Być może on się zna na tym, co robi, ale kupując książkę – oczekujemy, że wiedza w niej będzie rzetelna i kompletna. Że kupujemy pełnowartościowy produkt. Dziś ten autor naprawdę ma duże sukcesy w tym, co robi. Wierzę, że rozwinął się. Obserwuję go i doceniam. A jednak opór przed ponownym skorzystaniem z jego usług pozostał.
Wiem, że krąży hasło „książka cię promuje”. Tak, promuje. Pod warunkiem, że napiszesz ją i wydasz rzetelnie. Równie dobrze książka może zrobić ci zły marketing. I nawet jeśli już dawno autor ją wycofał ze sprzedaży, to w domach czytelników może jest i ciągle przypomina, że autor nie był wobec ciebie uczciwy.
Minimalne sprawy, jakie musisz w swojej książce dopracować (lub dopilnować, by zrobili to inni):
Sama kiedyś skończyłam studium grafiki komputerowej, uczyłam się składu tekstu, ogólnie mam też wyczucie „języka”. Jednak zlecam te wszystkie prace specjalistom, którzy są z tym na bieżąco. Gdy kiedyś moja korektorka zaczęła uświadamiać mnie, ile wyrazów dwu- i trzyliterowych może być na stronie, by dobrze się tekst czytało – to stwierdziłam, że już nie chcę wgłębiać się w szczegóły. Niech się dobrze „czyta”. A mój specjalista dtp (osoba składająca tekst) opowiadał mi o zależnościach pomiędzy krojem czcionki, jej wielkością a interlinią – to pomyślałam sobie tylko, że chyba nikt z czytających nie wie, ile osób stara się o to, by on mógł wygodnie usiąść w fotelu i żeby nie widział tych wszystkich detali lecz mógł w skupieniu zająć się jedynie treścią.
Natomiast jeśli tego nie będzie – przeciętny czytelnik nie powie, że jest interlinia za duża o pół punktu. Powie jedynie, że nieładnie wygląda ta książka. Albo nic nie powie, tylko po prostu nie przeczyta dalej, bo coś mu „nie będzie grało”.
Według mnie są to niezbędne zabiegi, aby książka i jej wygląd zachęcały do czytania. Najczęściej widzimy literówki. Te literówki uznajmy jako luki w naszej perfekcji, na które ostatecznie sobie pozwólmy (oczywiście nie celowo).
Zrób wszystko, co możesz, by książka była w najwyższej możliwej jakości. Bo ewidentne niedopracowania robią autorom krzywdę.

Pewna autorka parę lat temu wysłała mi swoją książkę. Opisywała w niej różne dramatyczne przeżycia. Podawała kopie dokumentów i listów, podawała nazwiska osób z którymi walczyła. I chciała, abym tę książkę jej wydała i zapewniła dystrybucję. Nie zgodziłam się.
Tak naprawdę to ja nie miałabym żadnych konsekwencji prawnych, tylko ona. Ale generalnie nie lubię negatywnego pisania. W każdym razie, jeśli w książce opisujesz sytuacje, podajesz nazwiska, oskarżasz kogoś o coś – miej na uwadze, że ktoś może podać cię do sądu. I nawet jeśli będziesz mieć rację i wygrasz – to czy czujesz się gotowa zmierzyć z tym? Pamiętaj też, że to, co piszesz świadczy o tobie.
Innymi kwestiami, które pociągają za sobą konsekwencje prawne są różnego rodzaju „zapożyczenia” mniej lub bardziej świadome. Chociaż myślę, że jesteś osobą świadomą, więc powiem tylko, że tekst, który piszesz powinien być twojego autorstwa. Natomiast jeśli coś cytujesz lub inspirujesz się czyimś dziełem, to podaj źródło i autora.

–
Wydanie książki to super sprawa. Jeszcze kilka lat temu na polskim rynku było pewnego rodzaju „zachłyśnięcie” się możliwościami, jakie dają komputery i druk cyfrowy. Powstało wtedy bardzo dużo „chłamu”. Książek, które tak naprawdę nie powinny ujrzeć światła dziennego, zanim nie zostaną porządnie opracowane. Czytelnik jest wymagającym odbiorcą. Oczekuje wartościowej wiedzy. Przygotowując swoją własną książkę, zadbaj aby czytelnik otrzymał pełnowartościowy, kompletny produkt.
Anna Grabka – coach autorka poradnika “Napisz książkę” oraz współautorka “Pisanie jest ważne”, agent literacki i wydawca. Asystuje autorom wydającym książki. Od 13 lat działa w branży wydawniczej. W sumie współtworzyła blisko 350 tytułów. Pomaga w pisaniu, wydaniu i promocji książki.
www.JakNapisacKsiazke.pl