02/22/2017

7 technik na przetrwanie w tłusty czwartek i obronę swojej talii

Agata
Zapisz się na newsletter i otrzymuj specnewsy

Przepraszam, że tytułem skradłam Twoją uwagę, ale bardzo mi zależy, abyś przeczytała materiał, który dla Ciebie przygotowałam. A dowiesz się z niego że…
W Tłusty Czwartek statystycznie 5% Polaków nie zje żadnego pączka, jedna piąta skonsumuje po jednym, 38% deklaruje spożycie dwóch, kolejne 37% trzy i więcej (wynika z raportu GFK Polonia). Do której grupy się zaliczasz? Aha, i 15% zrobi je sama w domu.
Ten dzień to połączenie tradycji ludowej z chrześcijańską, a dla niektórych biznes na bogato, bo jak się okazuje łączna sprzedaż pączków zwiększa się tego dnia o kilkaset procent. Z tych milionowych zarobków można by było zakupić około czterystu dwupokojowych mieszkań np. w Gdańsku.

Jedząc pączki będziesz szczęśliwsza

Zgodnie z tradycją tego dnia powinnyśmy zjeść jak najwięcej pączków. Podobno to dobra wróżba na przyszłość, będziemy wtedy zdrowsze, szczęśliwsze i bogatsze. Co ciekawe, w historii polskiej tradycji serwowano pączki nie tylko z dżemem, ale także ze słoniną, mięsem, boczkiem i zapijano suto alkoholem. Czemu aż tak?! Bowiem Tłusty Czwartek to ostatni czwartek przed czterdziestodniowym postem. Niegdyś nasi przodkowie rezygnowali z mięsa, tłuszczów zwierzęcych, cukru, nabiału, miodu czy alkoholu. Dzisiaj post uchodzi za przestarzałą formę praktyk religijnych oraz zupełnie coś niewiarygodnego. Choć pamiętajmy, że dla ludzi pierwotnych, myśliwych, zbieraczy czas postu był naturalną przerwą pomiędzy nadarzającymi się posiłkami. Nasz organizm, układ trawienny nie jest ewolucyjnie uwarunkowany do pracy non-stop. Nie służy mu długotrwały nadmiar jedzenia, który przekracza jego możliwości magazynowe. A wielkim plusem głodówki, nawet kilkudniowej, jest właśnie spalanie nagromadzonych śmieci, resztek które zalegają w narządach, mięśniach, kościach a nawet w głowie.

Dzień pokus

Tego dnia w mojej pracy (a pracuję w rodzinnej firmie), w całym biurze unosi się zapach kawy pomieszany z zapachem smakowitych słodkości, które nęcą z biurowej ławy. A prezentują się tam pączki od Pani Zosi, chrusty od cioci Jadzi i przepyszne pączki zakupione w jedynej i notabene najlepszej lokalnej cukierni.

Musisz pamiętać że…

Kiedy zjesz coś słodkiego, trzustka wyrzuca do krwiobiegu insulinę, po czym część cukru przerabia na energię, a nadmiar na tłuszcz. Kiedy zbyt często sięgasz po słodkie przekąski, z czasem wpędzasz się w nałóg, bo organizm zaczyna ignorować krążącą insulinę i wzmaga potrzebę zjedzenia produktów węglowodanowych.

Wiem, bo sama się borykam ze spadkami cukru, wilczym głodem, zimnym potem. W tym miejscu polecam zapoznać się z zasadami Montignaca, który odkrył, że przyczyną nadwagi i cukrzycy są węglowodany, które podnoszą poziom cukru we krwi. Według jego badań należy umiejętnie łączyć tłuszcze, białka i węglowodany o niskim indeksie glikemiczym, aby nie chorować i dobrze wyglądać.

Jedz świadomie. Czyli jak?

Zapach świeżego pączka, sowicie polanego lukrem lub oprószonego cukrem pudrem porusza do głębi nasze kubki smakowe. Nim jednak zaczniesz się rozkoszować jego smakiem, pomyśl o tym jak został uformowany, z czego się składa, jaką drogę przebył, aby zagościć na twoim stole. Obejrzyj jego formę, zobacz jaki cień rzuca na pozostałe słodkości. Czy jest chropowaty czy delikatny w dotyku. Powąchaj go jak pies obwąchuje swoją kość. Lecz kiedy już go ugryziesz, pamiętaj, aby dobrze obtoczyć go w ślinie. Uważa się, że my ludzie, będący na pograniczu mięsożerców z roślinożercami powinniśmy każdy kęs przerzuć co najmniej 42 razy. Wszystko po to, aby ułatwić mu kilkugodzinną drogę, którą musi przebyć przez cały kilkumetrowy układ trawienny. Nadal masz chęć na pączka?!


Jak oprzeć się pokusie i czy w ogóle można? Oto 7 niezawodnych technik na przetrwanie w tłusty czwartek:


Technika 1 – „zejść z oczu”
Czego oczy nie widzą temu sercu nie żal. Zabierz słodkości z zasięgu wzroku. Brak bodźca nie odpali machiny warunku, reakcji i złudnej nagrody

Technika 2 – „obrzydzenie”
Pomyśl, że pączek mógł powstać w niesterylnych warunkach. A cukiernik nie umył rąk wychodząc z toalety, bo presja pieniądza jest tego dnia silniejsza. Jakby tego było mało dostawca wywrócił się na chodniku właśnie z Twoimi pączkami. Także w klejącym się lukrze kryją się miliony bakterii i czyjś naskórek. Czekoladą mi to nie pachnie.

Technika 3 – „jedzenie z obrazka”
Możesz pomyśleć, że te pączki na talerzyku to piękny obrazek, a przecież fotografii się nie je. Można tylko popatrzeć. Jak mówił Einstein – wyobraźnia jest potęgą.

Technika 4 – „gryza i do kosza”
Trudno, skoro nie możesz się powstrzymać i chcesz spróbować każdego, tego z marmoladą, toffi i budyniem też, to skosztuj po jednym kęsie. Reszta niech wyląduje w koszu, po co robić śmietnik z własnego ciała.

Technika 5 – „po jednym lub rozdaj”
Kup dla każdego po jednym. A jeśli już musisz skorzystać z promocji (bo jak kupisz 12 to zapłacisz za jednego tylko 39 groszy) to rozdaj je babci, cioci, obdaruj nawet nieznajomego, a może i głodnego.

Technika 6 – „zamiast pączka przytulaniec”

Słodkie przysmaki uaktywniają w mózgu hormon dopaminy (swoistej nagrody) odpowiedzialnej za odczuwanie przyjemności i różnych stanów uniesienia. Może zamiast zapychać się pączkami, przytul ukochaną osobę i obdaruj całusem – wydzielanie dopaminy i serotoniny zaspokoi układ nagrody.

Technika 7 – „zjedzone-wychodzone”
Jeden pączek ma przeciętnie około 300 kalorii. A więc, aby go spalić musisz biegać przez 40 minut lub spacerować ponad godzinę. Więc ile dzisiaj czasu powinien ci zabrać powrót do domu?!

Powodzenia Specbabki!

Agata

Źródła:

K. Pingot, A. Buchhloz „Fitmind. Schudnij bez diet”, Sensus, Warszawa 2014.

J. B. Vollmer „Zdrowe jelita zdrowe życie”, Wydawnictwo Vital, Białystok 2016.