01/17/2017

Nie bądź balonikiem, zostań strzałą. Dlaczego warto realizować swoje cele?

Agnes Revenvall
Zapisz się na newsletter i otrzymuj specnewsy

Dlaczego warto realizować swoje cele? Moja odpowiedź jest bardzo krótka.

REALZOWANIE WŁASNEGO CELU – TO DROGA DO SZCZĘŚCIA I SPEŁNIENIA.

Każdy z nas pragnie być szczęśliwy.

A czym jest szczęście?

Szczęście to nic innego jak stan umysłu.

Czyli coś co możemy samodzielnie kreować, jest zależne w przeważającej mierze od nas samych, mamy więc na nie świadomy wpływ.

Do osiągnięcia tego stanu potrzebne nam jest wyznaczanie celów z wizją końca, a następnie celów pośrednich, które nas poprowadzą w stronę mety.

Zastanawiałam się przez chwilę jak przekazać Wam w autentyczny, szczery sposób, oparty na własnym doświadczeniu, dlaczego w życiu jest tak ważne wyznaczanie i precyzowanie swoich, własnych celów, zaznaczam WŁASNYCH.

To słowo jest  tutaj kluczowe, więc wbijcie je mocno w swoją podświadomość.

Dlaczego?

Bo jeżeli nie macie swojego pomysłu na życie i swoich własnych celów to konsekwencją zawsze będzie REALIZACJA CELÓW I MARZEŃ INNYCH LUDZI.

Mogłabym Was być może teraz zainspirować wiedzą zdobytą na szkoleniach, coachingach czy literaturą, która mnie osobiście zainspirowała do zdobywania konkretnych narzędzi, by osiągać cele, bez czego notabene rozwój osobisty poniekąd nie jest w ogóle możliwy.

Nauka ułatwia i przyspiesza na pewno proces rozwoju, uświadamia nas, skraca czas realizacji celów, zmienia przekonania.

Jednak dopiero gdy jesteśmy wewnętrznie gotowi to odpowiedni mentor sam pojawia się w naszym życiu, w odpowiednim czasie. Ja mam kilku.

Ufam ludziom, którzy pomagają mi osiągnąć cele, inspirują mnie.

Zaufaj im również, oni swoją wiedzą, energią i kompetencjami dzielą się ze światem, by Ci pomóc.

Wracając do definicji CELU postanowiłam jednak zajrzeć w głąb swojego serca, bo tam się wszystko zaczyna.

Myślę, że to najbardziej Was przekona do podjęcia jakichkolwiek wyzwań, ponieważ jest poparte prawdziwą historią, jest autentyczne.

Szukałam wizualizacji i zamawiając kolejny kubek kawy w kawiarni, potknęłam się o balonik, hm… z pewnością po jakiejś dziecięcej imprezie urodzinowej – pomyślałam.

Podobno nie ma przypadków… Ha! Mam – eureka!

TEORIA BALONIKA.

Jeżeli na chwilę możesz znaleźć ciche miejsce w zakamarku swojego domu lub gdziekolwiek jesteś…

(Polecam łazienkę! Dobre miejsce, by choć na chwilę wyłączyć się od świata, zawsze można się w niej zamknąć od środka i zgasić światło, testowane przeze mnie tysiące razy, ja np. kładę się na podłodze, bo jest ciepła – szczególnie polecam  zabieganym mamom, działa cuda – uwierzcie, taka minutka dla siebie.)

Zamknij oczy, w zupełnej ciszy weź kilka głębokich wdechów i wydechów, poczuj jak wszystko z dzisiejszego dnia po prostu spływa z Ciebie, nie ma nic i nikogo, jesteś tylko Ty…

Gdy się tak relaksujesz, wyobraź sobie, że leżysz pod niebem pełnym gwiazd.

Za chwilę, pod zamkniętymi powiekami, po mlecznej drodze wyruszysz w stronę księżyca.

Teraz wyobraź sobie, że miałabyś zdecydować kim będziesz? Jaką formę byś wybrała, aby się tam dostać?

Odpowiedz spontanicznie, byłabyś:

  1. balonikiem,
  2. bumerangiem,
  3. a może strzałą?

Jak siebie widzisz?

Co czujesz – jakie dokładnie uczucia Ci towarzyszą?

Czy dotarłaś do księżyca będąc wybraną przez siebie formą?

Jak szybko?

Czy napotkałaś jakieś przeszkody?

Kim jesteś stojąc na księżycu i wiedząc, że to był Twój cel?

Nie czytaj dalej tekstu tylko najpierw sobie to wyobraź, odpowiedz i dopiero czytaj dalej.

Dlaczego o tym pisze, bo zobacz.

Balonik

– symbolizuje beztroskę, lekkość, jest nadmuchany marzeniami, wizjami, ale czy może być konsekwentny w swojej bajecznej formie? Leci tak jak wiatr mu zawieje, wciąż zmienia kierunek.

Może pęknąć przy pierwszym zahaczeniu o jakąkolwiek przeszkodę. Tacy możemy być my. Mamy marzenia, wizje, plany, ale nie są jeszcze sprecyzowane ani konkretne, jeszcze nie wiemy gdzie dokładnie te marzenia mają nas zaprowadzić, nie znamy nawet stanu faktycznego na dzisiaj.

Kim dziś jestem?

Czy jestem sobą?

Czy to są moje wartości? Moje marzenia?

Czy taka mam się stać dzięki ich spełnieniu?
Wiemy tylko, że chcemy być szczęśliwi.

Balonik jest puszczany i tak buja się w swojej strefie komfortu jak mu wiatr zawieje, ale czy poleci kiedykolwiek w kierunku księżyca?

Bumerang

– symbolizować może dynamikę, większy ruch, jest już bardziej konsekwentny i ma większą siłę. Sama forma nawet wskazuje, że jest już ukierunkowany na konkretne działanie, jest wycelowany, a nie puszczany gdziekolwiek, czyli posiada jakiś wektor siły, mocy.

A jednak zawraca…

Jego forma nie jest do końca jeszcze sprecyzowana, sam jego kształt wskazuje, że nie jest do końca przeznaczony, by celować prosto w wybrany punkt. Tacy również możemy być, jak rozpędzony bumerang, który ma siłę i kierunek, ale zawsze wraca.

Czujemy że jesteśmy gdzieś po środku: wiemy kim jesteśmy, wiemy gdzie chcemy się udać, wiemy jakie są nasze marzenia i cele, ale nie znamy środków i narzędzi, które mają nas tam zaprowadzić, nie posiadamy odpowiedniej wiedzy, kompetencji, do tego by stać się tym, kto dotrze na księżyc.

Więc szukamy, na tym etapie często pojawiają się w naszym życiu mentorzy,  zmienia się nasze środowisko.

STRZAŁA

symbolizuje precyzyjność, energię, szybkość, ostrość, zdecydowanie.

Wystrzelona z łuku przez kompetentnego, silnego strzelca posiada niesamowitą moc.

I owszem, chociaż nie zawsze od razu trafimy w dziesiątkę (w tym przypadku
w Księżyc), to wiemy gdzie konkretnie jest nasz cel i koncentrujemy w skupieniu całą
naszą uwagę na tym, konkretnym celu.

Możemy próbować wiele razy i nie poddajemy się, w razie potrzeby celujemy ponownie.

Widziałaś kiedyś twarz strzelca celującego do tarczy?

Często można to zauważyć w filmach, np. Hunger game.

Spójrzcie na twarz bohaterki!

Nie ma odwrotu! Strzał!

Ale jeśli nie wiesz gdzie masz w ogóle celować, to po co Ci łuk?

KSIĘŻYC

– kojarzony z Małym Księciem oraz z pierwszymi wyprawami w kosmos. Mówi się też, że warto celować w księżyc, bo nawet jak nie trafisz, będziesz między gwiazdami.

Jesteśmy na rożnych etapach swojego życia.

Każdy z nas był kiedyś w jakimś momencie zarówno balonikiem jak i bumerangiem czy strzałą, nic nie jest ani gorsze ani lepsze. Warto jednak sobie uświadomić na jakim etapie życia jesteśmy dziś i czy to nas
satysfakcjonuje, czy daje nam spełnienie.

Dlaczego warto sobie wyznaczać cele i je realizować?

Jak wspomniałam wcześniej, cele dają nam poczucie spełniania się, samorealizacji, nadają życiu sens.

Każdy z nas jest tu na ziemi po to, by spełnić jakąś misję. Naszą misją wg mnie jest odnalezienie i wypełnienie swojego potencjału. Niektórzy znajdują go od razu, inni potrzebują lat. Oczywiście jest to uwarunkowane różnymi okolicznościami życiowymi. Jednak gdy wsłuchamy się w siebie odnajdziemy go – ten naturalny flow.

Nie jest istotne jaki mamy cel. Czy Twoim celem w życiu ma być pielęgnowanie ekologicznego ogródka. Czy wychowywanie dzieci i bycie panią domu, która pisze bloga. Czy bycie kolejnym Steve Jobsem albo Einsteinem – zaszytym frikiem w swoich własnych teoriach, którzy konsekwentnie z ogromną determinacją realizowali swój cel, bez względu na wszystko i wszystkich. W zasadzie wszystko co dobre jest cenne dla świata. Powtarzam – nikt z nas nie jest ani gorszy ani lepszy. Każda misja i cel jest wartościowa pod warunkiem, że jest własna i pożyteczna dla
świata.

Ważne jest by CEL był podrożą samą w sobie, byśmy czuli, że tworzymy coś, że się spełniamy.

Cel jako spójność z samą sobą, ze swoimi wartościami.

Cel sam w sobie, by cieszyć i czerpać energię również z samej podroży.

Cel moim zdaniem powinien być zawsze określany z konkretną wizją końca.

Powinien również być: sprecyzowany w czasie, mierzalny (by obowiązkowo zatrzymywać się i widzieć na jakim etapie jestem dziś), realistyczny i PROSTY.

Cel powinien nam odpowiedzieć na pytanie – kim będę kiedy go osiągnę?

A także na pytania: Kim chcę się stać? Jakich zasobów, a może zmian w przekonaniach potrzebuję, by realizować siebie? Na sam koniec chciałabym Was, mam nadzieje, zainspirować kilkoma przykładami ze swojego życia.

Jest ich o wiele więcej, bo tak naprawdę, całe swoje życie w zasadzie mogę nazwać jednym wielkim wypełnianiem celów z przerwami na przemyślenia, odpoczynek i refleksje.

Podam jednak kilka z nich.

1. Cel – ZOSTAĆ CZŁONKIEM DRUŻYNY RATOWNICZEJ (notabene wyłącznie męskiej) – CZAS TRWANIA – 5 LAT.

Cel osiągnięty: zostałam jedną z pierwszych kobiet i wciągnęłam również inne, zostałam ratownikiem wodnym, nauczycielem pływania i kronikarzem – to wszystko w wieku 15 lat i trwało przez cały okres liceum.

Działania:

  1. Treningi 3 razy w tygodniu przed zajęciami w szkole o 5:00 rano.
  2. Plaża – patrolowanie nad jeziorami i nad morzem.
  3. Branie udziału w zawodach.
  4. W każdy weekend uczyłam również dzieci społecznie pływać
    w zamian za możliwość bezpłatnych udziałów w szkoleniach i kursach,
    na które finansowo nie było mnie wtedy stać.

Kim się stałam i co mi to dało?

Spełniałam się w swojej pasji – sporcie. Poznałam wspaniałe środowisko ludzi, czego wynikiem były wspaniałe przyjaźnie, gdzie wspieraliśmy się nawzajem. Wiedziałam, że robię coś pożytecznego dla świata poprzez nauczanie o zagrożeniach istniejących w wodzie oraz naukę pływania od zera. W późniejszym czasie dało mi to również dodatkowy zarobek, gdy studiowałam. Miałam poczucie spełnienia i szczęścia w tamtym czasie. Stałam się osobą punktualną, odpowiedzialną, a moje ciało stało się odzwierciedleniem tego, kim się czułam w środku.

2. Cel – ODNALEZIENIE ŻYCIOWEJ MISJI – CZAS TRWANIA 5LAT

Działania:

  1. Sesje z psychologiem – wyjście z życiowych destrukcji.
  2. Sesje coachingowe.
  3. Czytanie systematycznie literatury zwiazanej z rozwojem osobistym.

Kim się stałam i co mi to dało? Odnalazłam siebie, swoje wartości. Żyję świadomie, w zgodnie z samą sobą.

3. Cel – UPORZĄDKOWANIE SWOJEJ SYTUACJI RODZINNEJ, ZBUDOWANIE BLISKIEJ
RELACJI Z SYNAMI – CZAS TRWANIA 10 LAT.

Działania:

  1. Rozwód, a następnie zbudowanie relacji przyjacielskiej z byłym mężem.
  2. Syn – niesłyszący – rehabilitacja słuchu i pomoc przy diagnozie z ADHD.
  3. Syn – pomoc psychologiczna po rozwodzie z  mężem.
  4. Wspieranie synów w ich zainteresowaniach i w zaklimatyzowaniu się
    w nowym kraju.

KURSY, POMOC PSYCHOLOGA, BRANIE UDZIAŁU W RÓŻNEGO RODZAJU EVENTACH, KÓŁKACH ZAINTERSOWAŃ, BYCIE OBECNYM, PODRÓŻOWANIE RAZEM.

Kim się stałam i co mi to dało? Spełnienie w roli matki.

4. Cel – ZBUDOWANIE NOWEJ PRZYSZŁOŚCI W INNYM KRAJU.

Działania:

  1. Nauka języka – głównie poprzez środowisko, załatwianie spraw samodzielnie,
    pracę.
  2. Znalezienie pracy (bez języka).
  3. Stanowisko sprzedawcy, coacha, lidera, specjalisty od wizualizacji w firmie NIKE.
  4. Własna działalność i zbudowanie spółki w celu przejściowym, by zdobyć
    wolność finansową i docelowo, by w przyszłości się samorealizować.
  5. Kupno nieruchomości w Szwecji – cel inwestycja finansowa.

Kim się stałam i co mi to dało? Spełnienie w kwestii przedsiębiorczości.

5 .CEL – SAMOREALIZACJA – INSPIROWANIE INNYCH – CAŁY CZAS TRWA OD KILKU LAT…

                 Działania:

  1. Studiowanie psychologii, rozwoju osobistego, udział w Akademii SpecBabek.
  2. Spełnianie swoich marzeń – podróże, jazda motorem, lokum w Hiszpanii.
  3. Kursy instruktorskie jogi.
  4. Tworzenie docelowego konceptu, który będzie spełnieniem pasji i gdzie będę mogła docelowo wykorzystywać i realizować swój potencjał.

Kim jestem i co mi to daje? SPEŁNIENIE CAŁKOWITE!

Każdy, ale to każdy z celów jest podzielony na bardzo szczegółowe cele i czas ich
realizacji, jednak zawsze z wizją końca.

Moje cele przeplatają się w rożnych przedziałach czasowych, często są ze sobą powiązane.

I zawsze, ale to zawsze je spisuję.

Uwierzcie droga do punktu, w którym dzisiaj jestem nie była żadną autostradą, ale
wyboistą drogą z wieloma zakrętami, dołkami, znakami stop.

Czasami nawet musiałam zawracać, bo skręciłam w ślepy zaułek i to niejednokrotnie.

Dziś mogę powiedzieć, że owszem dotarłam na Księżyc.

Jednak interesują mnie również inne gwiazdy, więc podroż tak naprawdę nigdy się nie kończy, dopóki trwa we mnie energia życiowa i pasja życia samego w sobie.