09/30/2016

Awansowałam, bo wzięłam sprawy w swoje ręce!

Malwina Faliszewska
Zapisz się na newsletter i otrzymuj specnewsy

Nareszcie osiągnęłam ten stan, w którym praca daje mi mega dużo satysfakcji.

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem na tzw. flow czyli stanie, w którym wymyślanie nowych pomysłów, ich realizacja i działanie idzie mi gładko i sprawia ogromną przyjemność. W takim stanie nie czujesz, że praca jest pracą, ale jest czymś ogromnie wartościowym, co Ci się przydarza jak ekscytująca przygoda, w której bierzesz udział.

Wiem wiem… zaraz powiesz, że nie każdy ma tak fajnie, że miał szczęście znaleźć pracę, która daje satysfakcję, że szef beznadziejny, że współpracownicy nie tacy… że może byłoby inaczej gdyby…

No właśnie, gdyby co? Narzekać można zawsze i wiem, że są sytuacje w życiu, które wymagają, aby na jakiś czas zacisnąć zęby i włączyć tryb przetrwanie, jednak z góry należy założyć, że to sytuacja przejściowa i nie będzie trwała wiecznie. Sama nie zawsze miałam taką pracę, która dawała mi radość. Też przełykałam gorzką pigułkę w postaci kolejnej tabelki w Excelu, która przyprawiała mnie o ból głowy i sprawiała, że wszystko wydawało mi się bezsensowne. 

Nie mam nic przeciwko tabelkom ogólnie rzecz biorąc, uważam, że super, że są tacy, którzy tabelki kochają, ja jednak zdecydowanie wolę kreować i wymyślać niż analizować i zestawiać.  Nie mogłam zrozumieć, po co to robię… czasem próbowałam się przekonywać na siłę, że w życiu nie można mieć wszystkiego, że skoro w innych dziedzinach życia jest okey to widocznie tutaj muszę odpokutować. Ale na szczęście takie myślenie nie trwało zbyt długo. Zakładając, że w pracy spędzamy minimum jedną trzecią naszego życia, zdecydowanie trudno przyjmować na siebie taką pokutę nie wiadomo za co…

Kiedy już totalnie mocno uderzyło mnie, że moje życie zawodowe jest pod kontrolą innych osób, a nie moją, postanowiłam działać, aby rozszerzyć moją strefę wpływu i wreszcie poczuć, że odzyskuję kontrolę i satysfakcję nad tą sferą życia.

Początkowo nie wiedziałam jak bardzo jest to połączone z moimi zainteresowaniami poza pracą. Bardzo interesowałam się rozwojem osobistym, z czasem zaczęłam działać pozazawodowo w obszarze wspierania kobiet – organizowałam spotkania networkingowe, konferencje, prowadziłam szkolenia, jednak ciągle czułam, że jestem w rozkroku. Z jednej strony byłam zadowolona, że mam taki swój obszar, który daje mi radość i pozwala się realizować, z drugiej czułam, że nie jest to na tyle rozwinięta sfera, która pozwoli mi rzucić pracę i w pełni się utrzymać.  Za to w pracy ciągle było poprawnie. Czyli robiłam swoje, ale nie miałam serca do realizacji wszystkich powierzonych mi zadań. Owszem, jedne podobały mi się bardziej, a inne były koszmarem i złem koniecznym. W pewnym momencie wpadłam na pomysł, aby część z moich pasji przenieść do miejsca pracy na początek eksperymentalnie, jako dodatek do moich codziennych obowiązków. 

Miałam szefa, który dał mi taką szansę i pozwolił spróbować. Zaczęłam więc w firmie, w której pracowałam tworzyć od podstaw Sieć Kobiet, na początek bez budżetu. Ale ponieważ miałam zapał i chciałam udało mi się wygospodarować czas, aby objechać wszystkie oddziały firmy i przeprowadzić warsztaty rozwojowe dla kobiet. Warsztaty się spodobały, dziewczyny wróciły z pozytywnymi opiniami i prośbą o więcej.  Miałam więc argument, aby przekonać szefa, że to co robię jest potrzebne.  I tak powstała Sieć Kobiet, która działa do dziś. W branży, w której pracowałam powołanie takiej sieci to prawie jak rewolucja kulturowa, ale udało się i naprawdę jestem z tego dumna.

Powiesz udało się…

tak udało się, bo bardzo chciałam. Powiesz miałam szczęście? Miałam, bo szczęście sprzyja ludziom, którzy chcą je dostrzec. Powiesz jednorazowa akcja? Może i tak, a może to kwestia nastawienia.

To nie był jedyny przypadek. Od dawna interesuję się zdrowym stylem życia, lubię aktywność fizyczną i te zainteresowania również przeniosłam do firmy. Zobaczyłam jak bardzo ludzie są zapracowani i jak mało uwagi przywiązują do swojego zdrowia. Podczas obiadów w kuchni widziałam, że wiele osób wcina fast food i nie ma podstawowych wiadomości o żywieniu. Aktywność fizyczna? Nie ma kiedy, nie ma jak… Moja misyjna natura znowu sprawiła, że za chwilę w firmie działał program promujący zdrowie. Organizowałam warsztaty z zakresu profilaktyki zdrowia, spotkania z trenerami, badania profilaktyczne, masaże biurowe, rywalizacje sportowe, wychodził newsletter na temat zdrowia, a ludzie przychodzili, bo naprawdę była to dla nich dobra okazja, aby zrobić pierwszy krok w kierunku zmiany nawyków i zadbania o siebie. Program się przyjął i działa do dziś.

Dlaczego Ci o tym piszę? Bo te proste działania bardzo mocno wpłynęły na rozwój mojej kariery. Okazało się, że są to dobre praktyki, którymi firma chętnie dzieliła się na zewnątrz. Będąc na spotkaniach i opowiadając w gronie innych firm o tym, co robimy, poznawałam coraz więcej ludzi, organizacji i sama budowałam swoją rozpoznawalność w tematyce szeroko pojętego Diversity.

Zaczęłam współpracę z Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz Kartą Różnorodności, brałam udział w konferencjach i spotkaniach w tematyce wspierania kobiecego potencjału i wielu innych wydarzeniach aż w końcu…

Awansowałam

Awansowałam dzięki działaniom, których firma nigdy wcześniej nie definiowała jako kluczowe obszary w firmie. Awansowałam dzięki okolicznościom, które sama sobie stworzyłam. Mogę dziś z radością powiedzieć, że wykreowałam potrzebę i swoje stanowisko pracy.

Na początku było tak, że to, co kochałam było dodatkiem do codziennych obowiązków, a dziś jest tak, że to, co kocham jest moją główną pracą i nie mam innych niechcianych dodatków. Firma, w której zaczynałam była miejscem, gdzie niezwykle dużo się nauczyłam. Tam uwierzyłam i sprawdziłam w praktyce, że można osiągnąć to, czego się pragnie. Dziś jestem już w nowym miejscu, do którego miałam szansę dotrzeć dzięki temu, że kiedyś spróbowałam wziąć sprawy w swoje ręce i zaczęłam działać.

Znasz powiedzenie – Zacznij robić to, co kochasz, a już nigdy nie będziesz musiała pracować? Tak właśnie się czuję i Tobie tego życzę.

Malwina

Chcesz dowiedzieć się więcej o Akademii SpecBabek? Kliknij tutaj.