10/27/2015

Potwór.

Klaudia Pingot
Zapisz się na newsletter i otrzymuj specnewsy

Miał zielone oczy bez tęczówek. A może to były zielone tęczówki bez białek. Nie ustalimy tego teraz, zresztą nie ma to znaczenia.

Miał ostre podłużne uzębienie, które bardziej przypominało pojedyncze grube ości niż zęby. Oddychał ciężko. Cuchnął strachem. Był kosmaty, gruby, przytłaczający. Czasem był duchem. Czasem laleczką Chucky. Czasem niezmaterializowaną formą energii. Przychodził w najmniej oczekiwanych momentach. Siał zwątpienie. Zżerał spokój. Gdy przychodził w nocy, dzieci i niektórzy dorośli chowali stopy pod kołdry, aby nie wszedł niespodziewanie od dołu łóżka. Czasem pojawiał się w snach. Zazwyczaj były to skrajnie absurdalne sny, przepełnione totalnym bezsensem i nim. Często pojawiał się w formie pytania „I co teraz”? albo stwierdzenia „Nie dasz rady”. Za każdym razem, gdy ktoś tracił niespodziewanie pracę, zdrowie lub kogoś bliskiego. Był obecny nawet wtedy, gdy nie działo się nic strasznego. Potwór istniał lub wciąż istnieje w życiu każdego z nas. Potwór przestaje być straszny, gdy jest zauważony i zaakceptowany. Potwór nie zjada ludzi. Potwór bywa potrzebny, ale tylko czasem. Potwór chce być nazwany i zrozumiany. Potwór przestaje być straszny, gdy przestaje być potworem.

Gdy wysłuchasz Potwora, zaczniesz go rozumieć. Gdy nazwiesz Potwora, przestajesz się bać. Gdy przestaniesz się bać, poczujesz absolutną wolność.

Potwór to tylko przebranie. Potwór to motywacja. Lęk przychodzi w różnych formach. Lęk nie jest wezwaniem do zamierania w bezruchu, czy ucieczki, jest wezwaniem do działania. Nazwij i zrozum swojego potwora, a wtedy przestaniesz się go bać.